wtorek, 7 sierpnia 2012



Witam!
Tego bloga piszę z myślą o mojej kochanej córci Julii.Przyszła na świat w kwietniu 2011r. była ona dla nas wyczekiwanym dzieckiem. Moja ciąża nie przebiegała wzorcowo cukrzyca, torbiele dwa razy przeziębienie i bezprzerwy wizyty w szpitalu. Urodziła się przez cesarskie cięcie.Radość całej rodziny wielka nareszcie jest na świecie:) Niestety w drugiej dobie miała w szpitalu robioną otoemisję ( przesiewowe badanie słuchu) , które wskazywało kontrolę. Początkowo myślałam ,że to sprzęt im się popsuł i dlatego nie wychodzi to badanie. Jeszcze na koniec pobytu lekarz pediatra powiedział,że wody płodowe mogą jeszcze zalegać i żeby się tym nie przejmować. Na badanie słuchu kolejne udało nam się dopiero dostać po trzech miesiącach zrobili nam kojlny raz , otoemisję  która znowu wyszła źle. To był szok moja córcia niesłyszły przepłakałam wiele godzin. Na kolejne badanie słuchu udaliśmy się do Poznania, badanie BERA wskazywało na niedosłuch na poziome 30db na oba uszka, powiedziano nam ,że pewnie jeszcze coś zalega w uszkach i nie ma sensu nic tym robić na dany moment. Badanie to powtórzyliśmy 9 miesiącu wyszło tak samo. A potem w 10 i tu był wielki szok wyszło 60db i 70db trafiliśmy do pewnego audiologa w Poznaniu , który nawet jej nie badając twierdził,że nic jej nie jest. W desperacji zaczęłam szukać kolejnego lekarza tym razem we Wrocławiu. Tam trafiłam na fachową w końcu pomoc okazało się, że moja córka ma zapalnie ucha środkowego i po wyleczeniu tego trzeba będzie sprawdzić na jakim poziomie ma faktycznie niedosłuch. Po miesiącu przeprowadzono kolejne badanie bera , które wskazywało niedosłuch na poziomie 40db na oba uszka powiedziano nam ,że przy takim poziomie lepiej zaaparatować dziecko ze względu na to ,że uczy się mówić. I tak już od 12 miesiąca  mamy aparaciki i rehabilitujemy się we Wrocławiu. Cieszę się ,że moja córcia ma w końcu aparaciki, bo widzę ,że rozwija się coraz lepiej. Teraz jestem szczęśliwa i dumna z mojej córci wiem ,że dzięki tym aparatom ma szanse na normalne życie  bez wyrzeczeń.

2 komentarze:

  1. wczesne zaaparatowanie Malucha jest bardzo ważne. A jak Julcia zaakceptowała aparaty?Dobrze że wreszcie ktoś Was dobrze zdiagnozował. A gdzie się rehabilitujecie?sukcesów życzymy i 3mamy kciuki za piękne efekty!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na samym początku jak Jej Pani protetyk założyła aparaciki w ogóle nie protestowała. Natomiast w domu tak po tygodniu zaczęła je nasza mała spryciarka wykorzystywać do manipulacji jak się wkurzyła na nas to ciach i lądowały na podłodze. Na szczęście po jakiś dwóch tygodniach Jej to minęło. Rehabilitujemy się w Oratorze we Wrocławiu.

    OdpowiedzUsuń